Hi-Tech
Hi-Tech, czasem nazywany też post-industrialnym, to estetyka, która weszła do IKEA na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych razem z duńskim projektantem Nielsem Gammelgaardem. Idea była prosta i wywrotowa: wziąć materiały hali fabrycznej (rurkę stalową, siatkę zgrzewaną, lakier proszkowy) i przenieść je do salonu jako pełnoprawny mebel domowy. Nie udawały drewna, nie udawały luksusu. Udawały tylko to, że są szczere wobec swojego pochodzenia.
Najczystszą wersję tego myślenia reprezentuje sofa JARPEN z 1983: szkielet ze spawanego pręta lakierowanego na czarno, na nim luźne poduchy. MOMENT, ławeczka SKOPA, regały NIKLAS Rutgera Anderssona, biurka z perforowanej blachy w stylu hangarowym. To wszystko były odpowiedzi IKEA na włoską memphisową szkołę i londyński hi-tech Conrana, tyle że za dziesiątą część ceny. W tle pracował też kontekst polityczny: lata osiemdziesiąte to czas, kiedy moda dyskredytuje warsztatowe rzemiosło i celebruje produkcję maszynową. IKEA, jako firma od początku oparta na fabryce, nie musiała udawać nikogo.
Styl miał krótkie, ale ostre życie w katalogu, od mniej więcej 1981 do 1989. Potem dyscyplina geometryczna zaczęła ustępować ciepłu skandynawskiego modernizmu lat dziewięćdziesiątych i sosnowej fali IKEA PS. Ale przedmioty hi-tech z tej dekady są dziś rozpoznawalne natychmiast: czarny pręt, ostre kąty, lekkość niemożliwa do osiągnięcia w drewnie. Polski czytelnik prawdopodobnie pamięta je z lat dziewięćdziesiątych: pierwsze IKEA przywiezione przez krewnych z Niemiec to często były właśnie te lakierowane na czarno regały.